rzadko ostatnimi czasy placze ale dzis normalnie dalam czadu (z placzem) i teraz mi tak lekko i lepiej jest.
Bo ogolnie zla bylam ze mam dzien w plecy, przez to ze wczoraj dalam sie namowic na Tygmont, ani sie szczegolnie dobrze nie bawilam i musialam opuscic przefajny bolly-zlocik u Aśka, no ale obiecalam i chcialam wesprzec wazna dla mnie osobe. a dzisiaj boli glowa, spanie w dzien, zmeczenie, lenistwo potworne, wszystko uwiera,blee
dzisiaj musze obejrzec jakies bolly, np Khakee, albo kolly ale poki co nie Pithamagan bo to to trzeba w towarzystwie obejrzec, na dwa razy – z Askiem i z Jagodka (dokonczyc:))
cos lekkiego latwego i przyjemnego.
I nie wiem jak rozwiazac kwestie BD, mam wtedy zjazd, a jechac musze chocby sie palilo i walilo – pokazac sie na jezykoznawstwie i pogadac z Pitrusem o magisterce (na pewno przemoc, na pewno Azja wiec kto inny ma mnie promowac;D?)
Moze chociaz na sobote pojade i wroce na impreze, ale w niedziele na osma mam wazne cwiczenia z filmu wspolczesnego:(
Wymyslilam tez ze jak skoncze studia to sie walniemy z malzonkiem do Londynu, nasze mieszkanie bedzie na nas zarabiac (spokojnie ze 2 tysie nam beda do kieszeni wlatywac), M bedzie robil zdjecia do gazety a ja sie bede szkolic w jakiejs porzadnej szkole make upowo-modowej. Ten pomysl mi sie podoba. Dwa lata zeby sie przyszykowac na jego realizacje.